Najśmieszniejsze kawały z których się posikasz dla dzieci
Przygotujcie się na dawkę czystej radości! Zebraliśmy tutaj kawały, które rozbawią każde dziecko do łez – dosłownie. Gwarantujemy salwy śmiechu i niezapomniane chwile pełne uśmiechu.
Żarty o zwierzętach
- Jasio mówi do kolegi: – Ostatnio moja mama codziennie jeździ konno, żeby zrzucić trochę kilogramów. – I co, pomaga? – Tak. Koń schudł już 10 kilo.
- – Ojcze, czy dzisiaj wraz z córką twą a moją siostrą, jedziemy do babci Gandzi? Zadumał się ojciec i odrzekł: – A którą to babcię nazywasz Babcią Gandzią? I odpowiedział mu junior: – No babcię Marysię…
- Dwóch pięcioletnich chłopców sika w toalecie. Jeden mówi: – Twój nie ma skórki na końcu! – Byłem obrzezany. – Co to znaczy? – To znaczy, że obcięli mi skórkę na jego końcu. – Ile miałeś lat, jak to zrobili? – Moja mam mówi, że miałem dwa dni. – Bolało? – Czy bolało?! Nie mogłem chodzić przez rok!
Szkolne perypetie Jasia
- – Co mówi dżem, gdy się go otwiera? – „Dżem dobry”.
- – Przeczytałeś trylogię Sienkiewicza? – To trza było przeczytać? – Tak, na dzisiaj. – Kurna, a ja przepisałem…
- Lekcja religii w szkole. Ksiądz mówi dzieciom o małżeństwie. – Wiecie, że Arabowie mogą mieć kilka żon? To się nazywa poligamia. Za to chrześcijanie mają tylko jedną żonę. A to się nazywa… Może ktoś z Was wie? W klasie cisza, nikt nie podnosi ręki. – To się nazywa – podpowiada ksiądz – mono… mono… Jasio woła: – Monotonia!
Zabawne sytuacje w domu
- Dlaczego nauczycielka jest najlepszą kochanką na świecie? – Ponieważ na początku stawia pałę, a potem pieprzy przez 45 minut.
- Mała Ania mówi: – Mamusiu, pójdę do sklepu kupić zeszyt… – Ani mi się waż! Taki deszcz leje, że żal psa wypędzić. Tata zaraz pójdzie i kupi ci ten zeszyt.
- Co można ściągnąć z nagiej sekretarki? – Nagiego dyrektora.
Dowcipy o jedzeniu i słodyczach
- – Jasio, wstawaj, bo spóźnisz się do szkoły! – Oj, mamooo. Dzisiaj nie pójdę. Źle się czuję. – Musisz iść, synku. Nie wykręcaj się. Co się znowu stało? – Nie chcę iść, bo dzieci się ze mnie śmieją, a nauczycielki mnie nie lubią. – Daj spokój, Jasiu. Jesteś mądrym chłopcem. Na pewno sobie poradzisz. – Mamo, daj spokój. Podaj mi chociaż jeden ważny powód, dla którego miałbym iść dzisiaj do szkoły. – Jesteś jej dyrektorem.
- Na religii ksiądz pyta Jasia: – Jasiu, gdzie mieszka Bóg? – W mojej łazience. – A dlaczego tak sądzisz? – Bo zawsze jak rano siedzę w łazience, to mama woła: – Boże, jeszcze tam siedzisz?
- – Babciu, jak ci smakował cukierek? – Bardzo dobry. – Dziwne! Ania go wypluła, pies go wypluł, a tobie smakował…
Krótkie i szybkie śmieszki
- Nauczycielka pyta dzieci: – Jakie warzywo sprawia, że oczy łzawią? – Rzepa, proszę pani – wyrywa się z odpowiedzią Jaś. – Nie Jasiu, zapewne miałeś na myśli cebulę. – Nie, proszę pani! Pani nigdy nie oberwała rzepą po jajach.
- – Jasiu, zachowujesz się jak prosię! – strofuje mama Jasia za zachowanie przy stole – wiesz, co to prosię? – Tak mamusiu – dziecko maciory.
- Na lekcji polskiego: – Jasiu, powiedz nam, kiedy używamy wielkich liter? – Kiedy mamy słaby wzrok!
Zagadki z humorystycznym twistem
- – Gdzie mieszkają łosie? – Na łosiedlu.
- – Mamo, dziś na lekcji pan od matematyki pochwalił mnie! – To bardzo ładnie, a co powiedział? – Że wszyscy jesteśmy idiotami, a ja – największym!
- – W jakie dni pokrzywy nie parzą? – W nieparzyste.
Bajkowe psoty i bohaterowie
- Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem: – Dziesięć litrów benzyny, szybko! – Co jest? Pali się? – Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.
- Ojciec piątki dzieci wygrał zabawkę w loterii. Zawołał swoje dzieciaki i spytał, które z nich powinno otrzymać prezent: – Kto jest najbardziej posłuszny? – spytał – Kto nigdy nie pyskuje mamie? Kto robi wszystko, co każe? Pięć głosików odpowiedziało jednocześnie: – Dobra, tato, możesz zatrzymać zabawkę.
- – Jasiu, dlaczego wnosisz na paluszkach to wiadro z wodą do sypialni? – Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić…
Coś na wesołe podróże
- Romuś słyszał rodzinną legendę, że jego ojciec, dziadek, a nawet pradziadek w dniu swoich urodzin chodzili po pobliskim jeziorze, jak Jezus bez mała. Postanowiwszy przekonać się o jej prawdziwości w swoim przypadku, wypłynął w dniu swoich urodzin łódką na środek jeziora – przełożył nogi przez burtę … i omal się nie utopił. – Romuś – westchnęła babcia, kiedy go przywieziono do domu – twój ojciec i – świeć panie nad ich duszami – dziadek i pradziadek, urodzili się w styczniu, ty – w lipcu.
- Dzieci wybierają zawody aktorek, piosenkarzy, strażaków, policjantów, itp. Tylko Jaś mówi, że chciałby zostać Świętym Mikołajem. – Czy dlatego Jasiu, że roznosi prezenty? – pyta nauczycielka. – Nie. Dlatego, że pracuje raz w roku.
- Na lekcji biologii pani pyta się Jasia: – Co to jest? – Szkielet. – Czego? – Zwierzęcia. – Ale jakiego?! – Nieżywego!
- Szkolna pani psycholog mówi do kobiety na wywiadówce: – Pani syn ma kompleks Edypa. – Kompleks, nie kompleks – ważne, żeby mamunię kochał!
- Nauczycielka w szkole zadała dzieciom na za tydzień napisanie wypracowania pt: "Co niezwykłego zdarzyło się w mojej rodzinie w ostatnim czasie". Po tygodniu pani prosi Jasia, aby zaczął czytać swoją pracę. Jasio zaczyna: – Mój tatuś wpadł do studni w zeszłym tygodniu… – O mój Boże, czy wszystko z nim w porządku? – zmartwiła się nauczycielka. – Chyba już tak, bo wczoraj przestał krzyczeć o pomoc…


